święta minęły w sumie raczej dobrze, w wigilie tylko miałam ponad trzydzieści osiem temperatury, ale to co. wczoraj w końcu zobaczyłam wujka i brata ciotecznego, więc najlepiej, rzadko dość się widujemy, trochę kilometrów nas dzieli. za pięć dni sylwester, po prostu nie mogę się doczekać, niby to będzie jak normalny melanż, ale jednak coś innego, jeszcze są pewne plany co do sylwestra, ale jeżeli pewna osoba nie przyjdzie, to tego niestety nie będzie :) jutro albo w piątek może do Lublina pojadę z siostrą i jej chłopakiem, ogarnie się trochę co jest w sklepach i może coś fajnego akurat wpadnie mi w oko. jakoś przed sylwestrem dodam taką mega długą notkę z Danielem coś tam napiszę się razem, trzeba w końcu podsumować ten rok. to był zdecydowanie jeden z najlepszych roków. poznałam tylu wspaniałych ludzi, mam całą masę wspomnień, było tyle przeżyć. ale jak co roku oczywiście musiało coś się nie udać, życie nie mogłoby być idealne i do tego byłoby nudne bez problemów, czyż nie? trzeba sobie jakoś radzić w życiu. od nowego roku trzeba wziąć się do nauki, podciągnąć oceny wzwyż. Danielowi minęło z Nati siedem miesięcy, a mi z Kamilem wkrótce miną dwa miesiące, ale ten czas szybko leci, nie wierzę. w końcu coś mogę tutaj napisać, bo ostatnio za bardzo nie miałam jak, czasu dużo, a temu głupkowi nie chciało się nawet pasów na konto podać. życzę wam udanego sylwestra, przede wszystkim bezpiecznego, nie upijcie się tak bardzo, oby rok dwutysięczny trzynasty był rokiem udanym dla was <3









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz