czwartek, 27 grudnia 2012

:)

a więc trzeba podsumować trochę rzeczy i spraw. ten rok był jednym z najlepszych roków w moim życiu, jak w poprzednim poście napisałam, więc no, zaraz rozwinę to trochę. z tego roku mam masę wspomnieć, zdjęć, poznałam naprawdę wspaniałych ludzi, z niektórymi osobami żałuję niestety pewnych rzeczy. raczej z większą ilością osób mam dobre wspomnienia, z niektórymi gorszę, ale i tak było dobrze. w tym roku ciesze się najbardziej, że poznałam przede wszystkim osoby z BW i jeszcze kilka innych, wszyscy są najlepsi. z tego roku zapamiętam do końca życia tak najbardziej dni Świdnika, hard party u Jeleni, jak trzecie klasy miały testy, było najlepiej! zapamiętam całe dwa tygodnie nad jeziorem z Paulą i Kamilą, zapamiętam siedemnasty i osiemnasty sierpnia, gdy byliśmy u Danielcia na noc i był dobry melanż. zapamiętam ogółem całe wakacje z tymi ludźmi, melanż u Borsuka, Lublin z Dżelką, Agatą, Danielem, Borsukiem, Jeleniami, zapamiętam nasze chodzenie na górkę teraz w grudniu i to ich zjeżdżanie, gdzie Klekot zjechał i walnął w blok. i to chodzenie do Pauliny co weekend, najlepiej. o no i grill u Lachowicza, tez dobrze.  i to picie u Jeleni w dzień rozpoczęcia nowego roku szkolnego :) i urodziny Myszki i Daniela i Borsuka i Kasiurki. słowa mi się powtarzają trochę, ale to co.. no dobra może nie trochę, już nie wiem kompletnie co pisać, za dużo tego jak na mnie, jeszcze mam mało czasu na napisanie tego, a kiedy indziej nie będę mogła w ogóle, brak czasu, zaraz sylwester, trzeba wszystko planować, żeby było idealnie. jeszcze do tego wszystkiego dochodzi zalew z Kacprem, Danielem, Natalią, Olim, Kuczerem, Borsukiem, mogłabym tak jeszcze wypisywać tego wszystkiego, że chyba by mi się tutaj to nie zmieściło wszystko i te sprawy. jeszcze zapamiętam sobie na pewno jak byłam u mnie na działce z Alą i Julią, było mega śmiesznie. i zapamiętam dzień z Paulą, Wiką, Julią, Alą i drugą Julą, ah. no i do tego jeszcze dochodzi dzień u Izy. i jak byliśmy w kilkanaście osób na działce u Konrada parę razy. kurde, naprawdę ten rok jest tak udany, że nie wierzę. zapamiętam pewnie jeszcze te wszystkie dni u siostry ciotecznej, Lublin z Danielem, gdzie się zgubiłam, bo nie wysiadłam tam gdzie trzeba, co masakra. i te dni nad kanałem i za kaufem i u Lecha, wszystko dobrze normalnie. mam tyle zdjęć z tego roku, najlepiej na świecie <3 teraz trochę zdjęć dam tutaj, tak powspominać trzeba, filmik też jest zrobiony, good!