piątek, 30 listopada 2012
hihihihi
źle się dzisiaj czuję, nie poszłam do szkoły znowu niestety.. wczoraj w teatrze było fajnie, początkowo droga autobusem nie była dobra, ale powrotna w sumie nawet dobrze chyba mi minęła:) siedzę sobie z drugim Danielem i czekamy na czternastą dwadzieścia pięć, później prawdopodobnie pójdziemy pod trójkę, a jeżeli ja nie pójdę, to on pójdzie sam, o. wczoraj do północy miałam fascynujący romans z robieniem plakatu na muzykę i uczeniem się listu do Koryntian na polski i jakoś tam mi się udało, nie powiem, że nie. nigdy bym nie powiedziała, że mam aż tak dobrą pamięć do tego. wczoraj ogólnie dzień też minął dobrze, wróciliśmy z Lublina około dwunastej, poszłam na chwilę do Mysi do trójki, wzięłam to co miałam, chwilę pogadaliśmy, wróciłam do domu, zjadłam, ogarnęłam się, przyszedł do mnie Kamil, poszliśmy później się przejść, zaliczyłam glebę przez Kamila, głupek.......teraz wszystko mnie boli praktycznie, kolano, żebra i w ogóle, ale ot co. poszłam później do Borsuka jeszcze i poszliśmy do Jeleni, a od Jeleni z Klekotem i Mateuszem poszłam do kaufa i do domu. dzisiaj pewnie powtórka będzie tak myślę. Daniel jak wróci do domu to coś pewnie napiszę, także znowu kilka zdjęć dodam i zakończe ten post na tym;)))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz